Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubiane. Pokaż wszystkie posty

19 maja 2011

Najpierw

wydawało mi się, że to nie o mnie
Obcinałam włosy na bardzo krótko, bo takich włosów lubiłam dotykać na głowie Roberta. „Główka jak makówka”, myślałam. Ta główka w moich rękach, tak wyczuwalny kształt czaszki, tak namacalna kulistość, rozczulały mnie. A czułość była w tym związku jak kominek w zimnym pokoju. Moją główkę też robiłam na makówkę. Sama, przed lustrem, nożyczkami z bazaru. W tym samym lustrze lubiłam oglądać nas razem, bo byliśmy do siebie tacy podobni. Dwie ciemne, szczeciniaste kule. Do kiziania, przytulania, tarcia. Dotyk działał jakby mocniej, bo nie oddzielały nas od siebie włosy. Tak blisko skóry ma się wrażenie, że zaraz dosięgnie się środka.
bo przecież



ale potem zorientowałam się, że zmyliła mnie owa binarność, chłopięcość/dziewczęcość we wiecznym konflikcie; i kiedy spojrzę z ukosa, to będzie o mnie.

Cały tekst Zawadzkiej dostępny tutaj, dajcie się wplątać literkom i wspomnieniom.

3 marca 2011

Och ach

Lepiej późno niż wcale jest bardzo cenną audycją, lecz aby było słuchalne przez więcej niż pięć minut, potrzebny był Naprawdę Fajny Gość. Dwa dotychczasowe odcinki Katarzyny Szustow mają nie tylko naprawdę fajnych gości (najpierw Furja, czyli Agnieszka Weseli, a w drugim odcinku Anu Czerwińska - ja nie wierzę w jej wiek, nie wierzę), ale i fajną prowadzącą. Więc jest myśl, więc jest język, więc klikajcie i słuchajcie audycji z 13 i 27. Płynności, kategorie, słowniki plus historia, a w tle

aby post nie był łysy.

3 lutego 2011

Dzika polityka

Do przeczytania, obowiązkowo: wywiad z EwąiGosią we wczorajszej Polityce, bo rozsądku nigdy za mało, i rzadko słyszy się głosy obejmujące tak wiele perspektyw i różnorodność doświadczeń.
I artykuł Wróblewskiego Długie umieranie westernu, gdzie czytamy, że
rosnącej popularności westernu nie zdołał przyhamować nawet Ang Lee, kwestionujący w "Tajemnicy Brokeback Mountain" aksjomat heteroseksualnej orientacji kowbojów. Po tym, jak jednocześnie ruszyła z kopyta produkcja telewizyjnych seriali (m. in. "Deadwood", "Na zachód", "Przerwany szlak"), lody ostatecznie zostały przełamane i powrót mody do westernowej tematyki stał się faktem.
A się martwiłam, że już nigdzie nie przeczytam o kowbojach z Brokeback Mountain. Widać martwić się nie było trzeba, bo myśl wciąż żywa. Tak, rozumiem, że postaci Ledgera i Gyllenhaala są osadzone w pewnym kontekście, że męska robota itd., odpady po kowbojstwie. Ale gdzie tam western? Równie dobrze można na miejsce Tajemnicy wsadzić dowolny film na temat męskości w kulturze amerykańskiej, takiego Zapaśnika np., sens podobny.
Dwa, myśl Wróblewskiego zupełnie się rozpada w momencie, kiedy wspomina on Deadwood. HBO poszło szlakiem Eastwooda, dekonstruując, niszcząc, topiąc przyrośnięte do scenografii Dzikiego Zachodu fabuły w urynie i błocie. Cóż, wystarczyłoby skorzystać z Gugli, by zamiast marudzić o Brokeback Mountain, napisać o kwestionowanej przez naturalistyczny, obyczajowy serial heteroseksualnej męskości Wild Westu. Spośród głównych bohaterów Deadwood prawie połowę stanowią kobiety. Bardzo różne. Fascynujące. Wątek homoseksualny też jest i w ogóle. No naprawdę - niepotrzebne te owce...

3 grudnia 2010

O prowadzących

programy w tiwi można powiedzieć wiele i wiele złego, ale tak się składa, że mogę zacząć nie od ignorancji czy lenistwa, a zwykłej poczciwości, na jakimś poziomie to jest całkiem zabawne: prowadząca ostentacyjnie omija informację, że mowa o ślubie dwóch kobiet, i zaznacza tylko, że jest to ślub w przestworzach. Nie mam zielonego pojęcia, czy było to wyreżyserowane (wątpię), i z czego wynikało, ale wyszło poczciwie. O czym mowa? O występie Gosi Rawińskiej i Ewy Tomaszewicz w tvnowskim Między kuchnią a salonem. Mała rzecz, ale symptomatyczna, bo pokazująca jak na dłoni brak języka. Zawieszenie pomiędzy tabu i akceptowaną oczywistością. Brak pewności, jak wolno, a jak nie wolno, czy już, czy jeszcze nie, a to wszystko wrzucone w przepis na program, gdzie ma być uśmiech na uśmiechu i w ogóle WOW, JAK FAJNIE. I... fajnie, że zarówno Gosia, jak i Ewa są osobami, które czują kamerę i w ogóle medium, bo udało się nadać przekaz, że to PRAWDZIWY ŚLUB PARY POLSKICH LESBIJEK. Bo nie jestem pewna, czy bez ingerencji Gosi taki przeciętny X, wcinający przed telewizorem kurczaczka z suróweczką na spóźniony obiad, potraktowałby je serio.

Co do wyczucia medium, to zawsze mi się miło patrzy i słucha programów z Anią Grodzką, prezeską Fundacji Trans-Fuzja, która tym razem odwiedziła Pytanie na śniadanie przy okazji promocji najnowszego dokumentu HBO - "Trans-akcji". Drugim gościem był Wiktor Dynarski, wiceprezes tejże fundacji, którego z niewiadomych mi powodów uczyniono "Wiktorem, transseksualistą" (Ewą Drzyzgą to trochę zajeżdża, co nie?). I trochę szkoda, że podczas tych dziesięciu minut nie dało się powiedzieć za wiele. W takich rozmowach prędzej czy później pojawiają się wątki mniej lub bardziej osobiste, Oprah i karton z chusteczkami, tu akurat nie było jakoś bardzo źle, ale i tak pojawiły się chwyty typu "Poprzednie życie", "Nie chcę, by ludzie powielali mój los", itp. Co kontrastowało z parą uśmiechniętych ludzi, którzy przyszli rozmawiać o problemie, a nie wzruszać znudzone gospodynie domowe.

Tyle powagi na dzisiaj.