Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Replika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Replika. Pokaż wszystkie posty

3 lutego 2011

Łapię się czasem

na myśleniu kategoriami totalnie oderwanymi od rzeczywistości, byleby coś zabrzmiało jak ładna sentencja (typu dla dziewczyn nie-hetero przyjaźń to perwersyjna gra wstępna, przekonanie więcej niż szkodliwe, ze szkodą dla środowiska promowane w L Wordzie) albo opis-zjawiska-w-pigułce (lesby coś tam). Potem wstyd i masowanie skroni. Jak wczoraj: N. przydreptała z najnowszą Repliką, w środku artykuł o Nieformalnej Grupie Pomoże, na której bloga możecie zajrzeć klikając tutaj. Przy tekście, wiadomo, zdjęcie. I odezwała się w A. albo we mnie mała fiksacja na punkcie subkultur: "wszystkie tak samo wyglądają w tej branży". To znaczy tak, ma branża, przynajmniej ta, z którą mam styczność, swoje mody i trendy, co jest zresztą zupełnie naturalne i zdrowe, ale żeby #kopiujwklej? Do tego na tej konkretnej fotografii - nienienie, przekrój jak na zdjęciu klasowym z ogólniaka. OK, większość z dziewczyn jest w czarnych bluzkach bez rękawów, ale do diabła - i tu się reflektuję i mówię, "striptizu nie będzie, ale coś wam pokażę", i rozpinam dwa guziki swojej ulubionej czarnej koszuli. Na co A. zaczyna się chichrać i ściągać tą swoją zieloną bluzę z kapturem, tej w której wygląda jak pomocnik świętego Mikołaja. No bo kurde, trudno nie mieć w szafie czarnej wąskiej na ramiączkach. Czarna wąska na ramiączkach - zawsze i wszędzie i do wszystkiego. Chyba że jesteś jak N.: jedyna lesbijka z nas trzech, nie to co my ze swoim Odpierdol się prajdem, lesba pancerna w koszulce Depeszów, co ją przestali na ulicy z chłopakiem mylić dopiero gdy pół głowy ogoliła. Taki mały twist na koniec, a ponieważ nie mam ilustracji, wkleję bohaterkę replikowych transakcji, no bo co, kurcze blade, blog jest dla dorosłych, dałam ostrzeżenie, teraz skorzystam z przywilejów:

5 grudnia 2010

Replika #1

Z cyklu pozytywne, garść cytatów z replikowego wywiadu z prof. Krzemińskim:

Wdałem się ostatnio, całkiem prywatnie, w dyskusję z profesor Magdaleną Środą zarzucając jej, że zbytnio wierzy w polityczną wiarygodność Palikota. Do tej pory nie dostrzegałem, by on angażował się w działania na rzecz związków partnerskich, ani też w innych sprawach, o których była mowa w tej „palikotowej inauguracji”. Raczej mam wrażenie, że jego motywacje są bardziej osobiste, doraźne i związane z dążeniem do władzy, niż wynikające z głębokich przekonań. Mam wrażenie, że polskim politykom w ogóle nie zależy na promowaniu nowych wzorców, nowych idei. I to nie takich, które nagle spadły z nieba, tylko działają gdzie indziej, sprawdziły się i wynikają z naukowego oglądu rzeczywistości.

i

Kurc: Co dla Pana było najbardziej pomocne w zaakceptowaniu homoseksualności?
Krzemiński: Oj, znów Pan zaczyna osobiste sprawy...
Kurc: Nie da się Pan namówić choć na jedno zdanie? Szczególnie dla młodych czytelników to ważne.
Krzemiński: Oni mają teraz internet, a ja jestem z pokolenia książek. Przypominają mi się autobiograficzne opowieści Juliena Greena, który pokazywał naturalność odkrywania homoseksualności. Poza tym ważne jest, by się po prostu otwierać na innych ludzi... Ale jeszcze chciałbym powiedzieć coś ważnego o polityce. Bieżąca sytuacja polityczna ma ogromny wpływ na sytuację osób LGBT. Nasze badania wykazały, że poziom przemocy wobec nich - napaści, pobicia itp.- znacząco wzrósł w czasach koalicji PiS-Samoobrona-LPR, a w 2008 r. powrócił do poziomu sprzed ich rządów. To pokazuje, jak bardzo słowa polityków mogą przerodzić się w czyny, w fizyczną przemoc. A geje i lesbijki są częścią tego narodu! Na tym zakończmy.

Czyli, ojejku, można!

Całość, tradycyjnie, tutaj.